czwartek, 2 marca 2017

Wiosna w lutym? Złapałem pierwsze kleszcze

Wiosna nadchodzi ze wschodzącym słońcem


Tak było przed spacerem dwa dni wcześniej

Skorzystałem z luki w chmurach i pojechałem nad Wisłę przed ostatnim lutowym wschodem słońca. Po wyjściu z samochodu usłyszałem pobudzone ptaki. Śpiewały w koronach jeszcze nie wyciętych drzew, zwiastując wiosnę. Po śniegu z ostatniej zamieci nie było śladu. Rozmiękła ziemia ustępowała pod butami, gdy wszedłem na koronę wału przeciwpowodziowego. Szarość nie całkiem ustąpiła przed światłem brzasku.W łęgu panował nieprzyjemny półmrok.

Łęg o brzasku
Nad samą wodą poczułem przymrozek. Deptałem resztki szronu pokrywającego liście, suche łodygi zeszłorocznych nawłoci, wrotyczu, pokrzyw, poszarzały dywan pogniecionej przez śnieg trawy... Zieleń jeszcze nie przebiła pozimowej sierści. Wezbrana Wisła zalała ścieżki, którymi zwykle schodziłem na plażę Wysp Świderskich. Drzewa brały kąpiel. 

Tracze
Nie dało się przejść na resztki odsłoniętych mielizn. Dzikie ptactwo kryło się wśród zalanych krzaków i zarośli, pływało między wierzbami, topolami, osikami… Zatoczka pod Ciszycą, bohaterka wielu moich zdjęć, rozlała się między podwalem a wierzchołkami mielizn, stając się sceną dla figlujących traczy, krzyżówek, łabędzi, stadnych mew, bielika polującego nad środkiem nurtu…

Wisła w Ciszycy
Południowy wiatr niósł ciepło i zapachy rzeki. Uderzał w twarz. Przymrozek ustępował. Czułem błogość. Utknąwszy na końcu ostrogi przed nurtem bocznej odnogi zagospodarowywanej od lat przez bobry, w miejscu skąd zwykle schodzę na rozległe świderskie plaże, próbowałem fotografować stadko traczy. Uciekły między kępy łozy, korzystając z silnego prądu wody. Spłoszyły siwą czaplę, która załopotała skrzydłami niczym duch i odleciała na środek rzeki, zanosząc się nieprzyjemnym krakaniem.

Słońce wschodzi
Zawróciłem. Wspiąłem się na wał przeciwpowodziowy. Brzask pojaśniał. Między konarami topól i dębów łęgu ujrzałem rąbek słonecznej tarczy. Ustępujący półmrok, światło rozpraszające cienie między drzewami oplecionymi przez wysuszone pędy dzikiego chmielu, jaśniejące łany suchorośli podszytu, łuna w tle barwiąca wstęgi smug kondensacyjnych po samolotach… Nie mogłem oderwać oczu…

Coraz wyżej

I wyżej

Tam gdzie smuga, zwykle spaceruję

W chwilach zdominowanych przez wschodzące słońce dzieje się coś magicznego. Pozimowa szarość przestaje dominować w scenerii wrażeń. Każdy ptasi zaśpiew, okrzyk lub werbel dzięcioła, furkot skrzydeł, skrzeczenie sójek, pianie spłoszonych kogutów bażantów, krzyki mew przelatujących długim korowodem nad samą wodą, kwakanie roztrzepotanych kaczek, okrzyki gęsi w kluczach podążających na północ i wschód… to wszystko brzmi dosadniej niż za dnia… Pustka wokół pogłębia wrażenia…


I zapach wiosny, tającej ziemi, wiślanej wody…

Drzewa oplątane dzikim chmielem

Wracałem ścieżką między drzewami łęgu. Nad rozlewiskiem, które wystąpiło z brzegów. Dzienne światło sprzyjało fotografowaniu ptaków korzystających z dobrodziejstwa zalanych plaż. 









Rozpadająca się wierzba w złotej godzinie

Portret starego drzewa

Łabędzie i czapla w tle

Najbardziej zajęła mnie para łabędzi brodząca po płyciźnie w sąsiedztwie siwej czapli pod zalanym krzakiem łozy. Jej przyjaciółka odleciała chwilę wcześniej na środek szeroko rozlanej rzeki. 

I po walce. Ustępliwe odlatują.

Łabędzie sięgały po jakieś glony, podpływały ku sobie w osobliwych zalotach. Nieco dalej pływała kolejna para. W pewnej chwili odwróciłem się ku słońcu, by zdjąć krajobraz w pełnym świetle. 

I po pięknych ptakach...

W ten sposób przeoczyłem najciekawszy moment scysji między obiema parami. Moje łabędzie poderwały się do ucieczki. Fotografowałem w pośpiechu, wiodąc obiektywem za ich sylwetkami w ruchu. Bezwiednie panoramowałem. Efekt na zdjęciu…

Zwycięzcy

Pierwsze oznaki wiosny w lutym?... Przedzierając się przez zarośla łęgu do samochodu, zagarnąłem nogawkami tegoroczne kleszcze. To znak, że wszedłem w nowy sezon fotograficzny. Od kilku lat dziwię się tym objawom coraz mniej.

Zwłaszcza w takiej gminie...

Białodrzewy i stara wierzba

Wierzba po wizycie u wizażysty i wierzby nieuczesane...

Taka gmina na przedwiośniu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz