poniedziałek, 8 stycznia 2018

Wyspy Świderskie - pierwszy spacer 2018



Brzask nad Wisłą w Ciszycy


Doczekałem nareszcie właściwej pogody. Długo co prawda rozmrażałem samochód do wyjazdu, ale warto było. Czyste niebo. Przejrzyste powietrze. Brzask długo zwiastujący wschód słońca. Bezwietrze. Wszystko co trzeba, aby czym prędzej zjawić się nad Wisłą. 




Krajobraz Ciszycy

Początkowo zamierzałem stanąć przy moście nad ujściem Jeziorki, aby stamtąd pójść na Wyspy Zawadowskie. Pojechałem jednak do Ciszycy. Było już jasno. Do wschodu słońca zostało niewiele czasu. Może kwadrans. A przecież musiałem jeszcze znaleźć przejście na wyspę przez odnogę wypełnioną wodą. Mróz nie skuł nawet płytkich strumieni.

Wschodzi

Zostawiłem samochód na drodze , która w 1939 roku stanowiła dojazd do mostu przez Wisłę łączącego Konstancin-Jeziornę z Karczewem. Most stalowo-drewniany został zniszczony 8 września, niebawem odbudowany na czas okupacji jako drewniany i ponownie zniszczony przez Niemców 29 lipca 1944 roku z obawy przed nacierającymi czerwonoarmistami, którzy już wdzierali się za Wisłę na południe od ujścia Pilicy i rozpoczynali walki o przyczółek warecko-magnuszewski sięgający ostatecznie aż Głowaczowa. Więcej szczegółów na ten temat na blogu ksundera o Konstancinie-Jeziornie.


Zszedłszy za lądowiskiem helikopterów z wału, natrafiłem na kilka zamierających strużek. Wisła powoli opada po grudniowym wzmożeniu. Pod rozbitą ostrogą znalazłem płytką wodę. Przeszedłem po grudach zamarzniętego mułu między krzaki oszronionej łozy. Pośpieszyłem skrzypiącą pod butami ścieżką. Szron skrzył się na piasku i na wyschniętych łodygach zarośli, osypywał się z gałęzi łozy potrącanych ramieniem.

Plaża zniknęła

Myślałem zrazu, że do wody daleko. Wyjrzawszy z gęstwy ujrzałem nurt podmywający wyspę. Rzeka zabrała kilka hektarów plaży. Spłukała kępy rozrośniętej wikliny. Zniosła cmentarzysko drzew, między którymi chodziłem jeszcze jesienią. Czarne kikuty tkwiły teraz w rozległej wodzie, wzniecając warkocze fal na jej powierzchni.

Warkocze współczesnego Urzecza

Zdążyłem akurat na sam wschód słońca. Pierwsze promienie oświetliły właśnie pióropusz pary i spalin nad kominami elektrociepłowni Siekierki. Bezwietrzny dzień sprawił, że mróz nie dokuczał, chociaż termometr w samochodzie wskazywał minus dziesięć. Było komfortowo.

Nowa zatoka wyspy świderskiej

Cypel, który jeszcze się opiera

Szedłem ku słońcu skrajem osuwającej się skarpy. Wisła płynęła całą szerokością mielizny. Spłukała jesienną łąkę, na której fotografowałem białe i siwe czaple we mgle. Dzisiaj mgła też była. Nad samą wodą. Niewielkie pasmo chmur przygasiło nieco słoneczną tarczę wychodzącą nad horyzont nieopodal komina ciepłowni w Otwocku. Mgła rozpraszała światło. Uwydatniała cienie rzucane przez drzewa na cyplu opierającym się naporowi nurtu. Idąc skrajem brzegu, patrzyłem pod nogi. Omijałem rysy w zmarzniętym piachu. Zwiastowały rychłe osuwiska gruntu.




W pobliżu cypla przystanąłem na foto-sesję. Ptaki omijały mnie z daleka. Kormorany przelatywały nad drugim brzegiem. Czaple zaszyły się w łęgu. Mewy tkwiły na odległych mieliznach. Bobry nie kwapiły się witać słońca, chociaż wszędzie widziałem oszronione ślady błoniastych łap. 


Dotarłszy do cypla i łęgu na nim, wszedłem na ścieżkę wydeptaną przez zwierzęta. Rozgarniałem cierpliwie pędy podszytu i ogryzione kikuty gałęzi, deptałem uschniętą trawę i nawłoć. Strzepywałem szron. Kluczyłem w mierzwie jakiś czas, póki nie dotarłem do kolejnej zatoczki za zagajnikiem.



Słońce wzeszło na dobre. Jednak nie ponad mgłę otulającą rzekę. Zrobiło się urokliwie.




Fotografowałem pejzaż z krzakiem głogu; potem, zszedłszy na plażę – z wykrotem w kształcie ni to krokodyla, ni to nosorożca.


W pewnej chwili zamarłem, widząc kępę zaschniętej trawy na skraju wody i brzegu. Przypominającą jeżozwierza. Pomyślałem: - Bóbr. Rozczarowałem się.



Wracałem wzdłuż bocznej odnogi nurtu. Oddzielającej kępę łęgu od wału przeciwpowodziowego. Trzymałem aparat w pogotowiu, licząc na sarny, dziki lub lisy. Wąwóz był jednak pusty. Ospały strumień wypełniał kurczące się rozlewiska pokryte warstewką lodu. Zmrożony piasek skrzypiał pod butami. Ułatwiał chodzenie.


Szedłem skrajem zagajnika i zamrożonych rozchodników pokrywających piasek srebrzystymi matami.


Wydeptaną przez bobry ścieżką wydostałem się znowu na plażę. Pióropusze siekierkowskich kominów rozpuściły się w warszawskim smogu. Nie były już tak malownicze jak o brzasku. W oddali gaworzyły mewy. Okupowały rozległe mielizny w kierunku ujścia Jeziorki. Były podekscytowane.


Z niechęcią wracałem do samochodu. Niestety dzień się budził hałasem pojazdów i traktorów. Powszedniał.

wtorek, 2 stycznia 2018

Urzekające Urzecze

Z komentarza Nadwiślańskiego Urzecza do mojego posta:
"(...) à propos nazwy to gwarowo jest Łurzyce, półgwarowo Urzyce (a nie Łużyc, Urzyc). "U" wymawiano jak "Łu", "rzeka" jak "rzyka", stąd Łu-rzyce = U-rzecze, na U-rzeczu = na Łu-rzycu. Pierwsze zauważenie Urzecza w źródłach to póki co 1737 rok, ale rzeczywiście pojawiło się ono zapewne wraz z olędrami (małe "o" i "ę", bo to grupa gospodarcza nie etniczna, wykształcona na gruncie polskim) w początkach XVII wieku."

Wpisałem, bo póki co sam się gubię w tych zawiłościach fonetyczno-ortograficznych.


Wyspy Świderskie zimą


Wiślane wyspy, które odwiedzam od lat, odkąd wziąłem w ręce cyfrowego Kodaka, leżą na obszarze Urzecza, mikroregionu etnograficznego rozłożonego wzdłuż nurtu Wisły od ujścia Pilicy i Wilgi po warszawskie Siekierki i Saską Kępę. 
Widok o świcie

Zwiastowanie

Do XVIII wieku nikt nie wyodrębniał Urzecza. Dopiero napływający od XVII wieku olędrzy: nadbałtyccy Niemcy, Duńczycy i Holendrzy, biegli w sztuce wydzierania spłachetków ziemi morzu i rzecznym zalewiskom, odcisnęli swoiste piętno na tym zakątku, którego granice wzdłuż rzeki wyznaczały stare skarpy po zachodniej stronie a od wschodu wydmowe tarasy nadzalewowe: otwocki i falenicki.

To też Urzecze - wilanowskie

Wnętrze Urzecza wypełniają, oprócz kapryśnego nurtu Wisły, ujścia jej dopływów: Jeziorki i Wilanówki z lewej, Świdra z prawej i wielu pomniejszych, często okresowych strumieni; ujęte gorsetem wałów i podlegające  zmianom rzeczne roztokowe koryto z archipelagiem wysp i kęp, rozwidleń, zatok; pozostałości starorzeczy i torfowisk, łęgowych lasów i zagajników pod starą skarpą wiślaną; porzucone przeprawy wojskowe dla czołgów, przejścia promowe, nieużywane brody… 












Urzecze świderskie jesienią

Wiosenne wezbranie


I rezerwaty przyrody – siedliska bielików, czarnych bocianów, traczy, czapli, siewkowatych wszelkiej maści, rybitw, zimorodków, oharów, łabędzi, kormoranów, dzięciołów... Niezwykłe przez to, że ustanowione w granicach aglomeracji warszawskiej.

Czarny bocian

Mewa i łódka

Moje pierwsze zdjęcie z nieistniejącego już portalu Panoramio

Gdzieś na Łachach Brzeskich

Czapla łężańska

Po trzecim rozbiorze Urzecze zostało rozcięte na kilkanaście lat. W Gassach ustanowiono komorę celną na przeprawie między Królestwem Prus a Cesarstwem Austro-Węgier. Nieco dalej na północy Wisłę przecinała granica imperialnej Rosji. Po Kongresie Wiedeńskim całe Urzecze przyłączono do zaboru rosyjskiego.

Wisła nieopodal Góry Kalwarii

Jeszcze w XIV wieku Wisła płynęła pod samą skarpą ursynowską i natolińską. Tam, gdzie dzisiaj stoi kościół świętej Katarzyny (nad Potokiem Służewieckim), była przeprawa brodem przez rzekę z punktem poboru myta. Podczas renowacji kościoła odkryto ślady prehistorycznego osadnictwa. Najwyraźniej miejsce miało charakter obronny. Potem Wisła wdarła się we wschodni brzeg, oddając teren pod dzisiejszy Wilanów i Dolny Mokotów.











Wierzba olęderska

Majowe wierzby po ogłowieniu

To nie jedyny kaprys rzeki odnotowany na przestrzeni kilkuset ostatnich lat. Na mapach z XVIII wieku widać, że tereny na południe od Gass w kierunku Obór i Słomczyna były rzecznym korytem.

Typowy pasiak urzecki

Krajobraz Urzecza

Wisła płynęła też pod zamkiem w Czersku. Kiedy nurt przemieścił się na wschód, powstała obszerna Kępa Radwankowska, oddzielona od wału przeciwpowodziowego i czerskiej równiny wątłą odnogą starorzecza.

Ujście Jeziorki

Dolny bieg Jeziorki od Konstancina-Jeziorny do ujścia wyznaczał granicę rzecznego półwyspu. Dzisiaj obwałowana Jeziorka płynie zupełnie inaczej niż jeszcze w XIX wieku, kiedy stanowiła historyczną granicę między mazowieckimi księstwami: płockim a czerskim.





















Kto chce wiedzieć więcej na ten temat, niech sięgnie po książkę Łukasza Stanaszka „Nadwiślańskie Urzecze”, albo niech zagląda na bloga: http://konstancinjeziorna.blox.pl/html. Skrywający się za nickiem „ksunder” autor przekopał mnóstwo archiwaliów poświęconych Urzeczu. Bogactwo informacji każe przypuszczać, że ksunderem niejedna osoba.

Z przeprawy w Gassach

Wschód nad przeprawą promową w Gassach

Oskar Kolberg w swoich wędrówkach po Mazowszu dostrzegł we wsiach Urzecza wokół Czerska cechy, które wyodrębniały je z otaczającego Mazowsza: przekształcony krajobraz z ogławianymi wierzbami wzdłuż nasypów, miedz i dróg; muzykę, przyśpiewki, tańce (w tym charakterystyczny dla Kurpiów szot, pochodzący rzekomo od Szkotów, inaczej oryl); stroje (tzw. wilanowskie); sposób gospodarowania przyniesiony przez olędrów i determinowany zmiennością samej Wisły; wielowyznaniowość; przemożny wpływ wielokulturowych kontaktów z orylami (flisakami), załogami szkut, łodzi i barek, kupcami przemierzającymi gościńce ze wschodu na zachód przez brody i przeprawy promowe…

W klimatach kolbergowskich

Urzecze cieszyło się pewną autonomią. Trudno dostępna i zmienna Wisła sprzyjała łurzyczokom podczas okupacji hitlerowskiej. Nocą spławiali do Warszawy żywność. Niemcy początkowo próbowali kontrolować przemyt, ale po potyczkach z miejscowymi odpuścili. Woleli zawrzeć swoisty rozejm (strzelając bardziej na postrach niż do konkretnego celu), zamiast bez przerwy oglądać się za siebie. Po inwazji na Związek Radziecki mieli już inne problemy niż walkę z lokalnym czarnym rynkiem. 








Coś niecoś napomknął na ten temat Igor Newerly w relacji ”Auf Wiedersehen Tschlowiek w książce „Za Opiwardą za siódmą rzeką”, opisując jednoosobową wyprawę kajakiem po okupacyjną kontrabandę aż do Sanu w czerwcu 1941 roku.


Wisła gdzieś pod Dębówką

Sierpniowa Wisła

Lato w Gassach

Wędkowanie o świcie

Urzecze urzeka