wtorek, 14 marca 2017

Taki sobie wiślany wschód słońca


Ujście Jeziorki w błękitnej godzinie
Kormorany

W marcu polowanie na słoneczną pogodę w niczym nie przypomina polowania na nielotne bażanty wypuszczane z wolier wprost pod lufy dubeltówek. Trzeba zachować czujność, śledzić prognozy i ufać, że się sprawdzą. Widząc przed piątą rano zachmurzone niebo, najpierw zwątpiłem, potem jednak pomyślałem:
- Wiosna, Wisła i Słońce nie poczekają. Jedź!

Przedwiośnie nad Wisłą

Tyle zostało ze starej wierzby

No to pojechałem do ujścia Jeziorki, zostawiłem samochód nieopodal mostu i wyciętej przez szyszkowych drwali kępy niezwykłych do niedawna białodrzewów w sąsiedztwie wiślanego wału tuż przy granicy rezerwatu Wysp Świderskich. Zszedłem nad błotnisty brzeg ujścia rzeki do Wisły, by foto-zapolować na bobry, które uwielbiają ten kąt.

Wierzbowy łęg

Nie zawiodłem się. Jednolita warstwa chmur popękała, odsłaniając coraz więcej nieba i przepuszczając coraz więcej światła. Ptaki otoczyły mnie śpiewem, furkotem, trzepotaniem skrzydeł, nadpobudliwą aktywnością tak charakterystyczną dla godów poprzedzających lęgi...

Bóbr zamyślony

Wezbrana Jeziorka szumiała na progu za mostem, napełniając kipielą rozlany nurt ujścia. Podniesiona woda podmyła brzeg, przerywając starą ścieżkę. Musiałem zejść w pozimową sierść zmierzwionych chwastów i trawy. Zaryzykowałem, chociaż kleszcze w tym roku wysypały obficie.

Bóbr myślący o tym, co dalej z tak ładnie zapowiadającym się dniem

Spłoszyłem parę traczy nurkujących przy ujściu Jeziorki. Aparat wyostrzył na pobliskie gałązki i zamiast zdjęć sfotografował pozbawioną szczegółów mgłę. Ptaki weszły mi potem w kadr ale daleko od brzegu.

Jak on to robi, że nie marznie?

Za to bóbr nie zawiódł. Najpierw plusnął pod osuwiskiem Jeziorki (pomyślałem w pierwszej chwili, że to kawał darni zleciał do wody), zanurkował i wypłynął nieopodal wiślanej skarpy. Już za ujściem. Stanąwszy na chybotliwej krawędzi cypla fotografowałem go, gdy wyszedł na brzeg i gryzł na pół zanurzoną gałąź w wodzie. Znudziwszy się odpłynął z nurtem Wisły do swojej kryjówki. Nie odpowiedział na pytanie, jak znosi pobyt w zimnej marcowej wodzie.

 

Nad drugim brzegiem rozlanej rzeki pojawiło się pasmo odsłoniętego nieba. Chmury zabarwiły się światłem słońca skrytego tuż za horyzontem. 

Wzeszło i...

rozjaśniło świat
Nadmorskie klimaty

Niebawem wśród konarów i gałęzi nagich drzew przeciwległego brzegu zajaśniała owalna tarcza zasłonięta wąskim pasem chmur i rzuciła czerwoną poświatę na powierzchnię rzeki. 

Wisła i już

Krajobraz zmienił nastrój. Szarość ustępowała kolorom… Ptaki głośniej brzmiały w pełnym chaosu łęgu… Dolina rzeki wypełniła się kluczami kormoranów, krzyżówek, mew… W zaroślach łęgu zaszeleściło… 




Z przestrzeni nad głową dobiegał krzyk przelatujących gęsi… Zobaczyłem je dopiero na ekranie komputera po powiększeniu zdjęcia na tle odległych chmur i skrawka odsłoniętego nieba.

W sierści łęgu




Ostaniec na krawędzi

To ta chwila dnia, która mimo przewidywalnej powtarzalności wypełnia zmysły odświeżającymi wrażeniami. Fotografowałem każdy przejaw zmieniającego się krajobrazu. Głęboka czerwień ustępowała złotej poświacie. Drzewa, kikuty starych ostańców, zarośnięte ostrogi i cyple brzegów pojaśniały w złotej godzinie. Mgła rozmywająca obrazy dalekich perspektyw, porozrywane chmury, plamy prześwitującego nieboskłonu napełniły monotonne jeszcze pozimowe obrazy kolorami, przedłużając misterium towarzyszące wschodzącemu słońcu.


Klucz dzikich gęsi w lewym górnym rogu. Kto ma dobry wzrok, zobaczy



Zauroczenie szybko jednak minęło. Znad Konstancina nadciągały chmury, powoli gasząc ów spektakl natury. Ciskały smugi światła na nostalgiczne pola. Fotografowałem mazowieckie rozchwierutane i ogłowione wierzby z długimi cieniami, które padały na pochylone zbocza obwałowania Jeziorki…
- Taka gmina – pomyślałem, wracając niechętnie do samochodu.

Kormorany


Taka gmina

W smudze światła I

W smudze światła II

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz