sobota, 2 kwietnia 2016

Wyspy Zawadowskie tuż po prima a prilis


Kwietniowa obietnica nad Wisłą


Po kilku nieudanych próbach, gdy zawiodły prognozy pogody obiecujące klarowny wschód słońca, w końcu wyrwałem się na Wyspy Zawadowskie – rezerwat przyrody utworzony w 1998 r., obejmujący koryto Wisły między wałami przeciwpowodziowymi od ujścia Jeziorki do wysypiska popiołów z elektrociepłowni Siekierki.

Wyspy Zawadowskie

Miejsce, które najczęściej odwiedzam, to wyspa na wysokości Kępy Falenickiej, za którą rozciąga się rozległa mielizna będąca cmentarzyskiem drzew wyrwanych brzegom w górze rzeki. Mimo bliskości zabudowań, których dachy wystają nad koronę wału przeciwpowodziowego, odczuwa się odosobnienie, schodząc z wału kamiennym schodkami nad urwisty brzeg pod starymi białodrzewami. Nieco dalej brzeg odsuwa się od wału, dając miejsce łące i kępom wysokich drzew.

Wyspy Zawadowskie

Wyspa oddziela główny nurt od bocznej odnogi. Rozlewisko urozmaicone kępami gruntu i mieliznami robi ciekawe wrażenie. Miejsce, mimo śladów nachalnej ludzkiej obecności, często barbarzyńskiej (plastikowe śmieci, porzucone butelki, dzikie wysypiska w dołach łęgu), przyciąga uwagę. O świcie jest tu magicznie.

Brzeg dzikiego łęgu

Wczesną wiosną wzdłuż rzeki ciągną klucze dzikiego ptactwa. Na wodzie odbywa się godowy spektakl dzikich kaczek i nurogęsi (traczy). W przeciwieństwie jednak do kaczek tracze gniazdują na wysokich drzewach albo w budkach lęgowych z wejściami z plastikowych tub pochylonych ku dołowi. 

Miejsce lęgowe traczy - w głębi

Owo pochylenie ma uniemożliwić polowanie kunom. W ścianach kilku starych budek zaobserwowałem ku swojemu zmartwieniu szerokie otwory wykute przez dzięcioły. Najwyraźniej nie zadowalają się mrówkami i larwami pod korą. Gustują też w pisklętach.

Komysze Wisły

Brzeg między Kępą Falenicką a ujściem Jeziorki jest dziki i zawalony podmytymi przez wodę albo podgryzionymi przez bobry drzewami. O świcie, w brzasku i mglistej aurze, przyciąga uwagę. Gdzieś tam, między tymi kłodami, w mierzwie gałęzi wikliny, zarośli żerują wydry, pływają bobry, polują czaple, krążą dzikie kaczki, tracze, czatują zimorodki. W skarpach gniazdują jaskółki brzegówki. Trudno podejść do tych miejsc od lądu. Można się pokaleczyć. Zwierzętom jednak te warunki sprzyjają.

Tracze zawadowskie

Za wyspą przy niskim stanie wody można wędrować skrajem piaszczystej plaży. W wielu miejscach piasek przykrywa śliski muł. Przymrozek zamienia czarne błocko w twardą spękaną skorupę, po której chodzi się bez kłopotów. Aż do wysokiej ostrogi z kamiennych bloków, na której grzbiecie wyrosły dwie surrealistyczne wierzby.

Rozlewisko Wisły

Miejscu towarzyszy dziki łęg z topól, wierzb, olch, wiązów i inwazyjnych klonów jesionolistnych. Wnętrze łęgu wypełniają pokrzywy, nawłocie, szczawie, łodygi wiklin i dzikich jeżyn… Po drzewach wspina się dziki chmiel i jeszcze bardziej ekspansywna kolczurka klapowana. 

Cisza nad wodą

Idąc wzdłuż stałego brzegu rzeki, depczę po śladach bobrów, które w pobliżu piaskarni urządziły sobie własną ostoję. Wszędzie widać szerokie odciski łap czapli, mniejsze – mew, rybitw, piskliwców, siewek… Kto ma szczęście, ujrzy na odsłoniętych mieliznach rozległego nurtu czarne bociany, nad rzecznymi wyspami bieliki, które w łęgach pod Otwockiem i Józefowem założyły gniazda. Dzikie ptactwo w zurbanizowanych okolicach stało się bardziej odporne na ludzką presję.

A tak było o świcie.

Brzaskiem malowane

Klucze ciągną na północ

Słońce się wychyla

Pasemka Wisły

Wierzby na ostrodze






2 komentarze:

  1. Super relacja z mojego ulubionego miejsca; dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się. Wyspy są rzeczywiście malownicze. Lubię tam wpadać, bo zdjęcia wschodzącego słońca często wychodzą niezwykłe. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń