środa, 17 maja 2017

Pod znakami jeża, dzika, zająca, piskliwca i krótkiego wschodu


Przymiarka do skoku na kolejny schodek

Wyjazd nad Wisłę wprawił mnie w lekkie osłupienie. Opuściwszy klatkę schodową domu na Ursynowie musiałem natychmiast wyjąć aparat z plecaka. Spotkałem Jerzego Jeża, który ze zwinnością, o jaką bym go w życiu nie podejrzewał, wspinał się na schody, by zbadać, skąd wyszedłem. Aparat nie radził sobie z ubogim światłem. 

Bystre oko dowodzi, że kombinuje

Trąciłem więc jeża, co by znieruchomiał. Podsunąłem obiektyw prawie pod sam nos i zacząłem sesję. Jeż nie okazał cierpliwości. Wytrzymał kilka zdjęć, a potem puścił się biegiem ku zbawczej trawie i krzakom.



Nieśmiały śpiewak

Świt pojaśniał. Ptaki w świetle połówki księżyca i w półmroku odchodzącej nocy dały świetny koncert dobiegający z drzew i krzaków wypełniających przestrzenie między blokami osiedla, z budek lęgowych zainstalowanych pod dachami budynków.




Dojechawszy do Ciszycy zszedłem w łęg cały obsypany puchem opadającym z przekwitających topól.

Osikowy puch

Robi wrażenie

Zanurzyłem się w ptasi koncert. Nagle zastygłem w bezruchu pod osłoną gałęzi wiszących nad ścieżką. Na niewielkiej polanie żerował odyniec. Rozchylał nozdrzami trawę, zaczepiał ryjem miękką ziemię. Czasem podskakiwał, jakby ścigał spłoszoną mysz, to znów węszył za robalami. Postękiwał, fukał, dyszał… 

Dzik en face. Naprawdę nie był wypastowany.

Posuwałem się ku niemu za każdym razem, gdy tylko jego głowa znikała w mierzwie trawy. Nieruchomiałem, kiedy się prostował. W końcu mnie wypatrzył albo wywęszył. Pięknie pozował en face a ja nie potrafiłem z wrażenia trafić palcem na przycisk migawki. Po zrobieniu prawie dwustu tysięcy zdjęć! Cóż… Dzik oddalił się po angielsku.

Brzask

Złota godzina czystego dnia

Wyszedłem nad wodę, która odsłoniła zalane przed tygodniem mielizny. Główny nurt przelewał się do bocznej odnogi wąskimi strumieniami. Sądząc po poziomie rzeki, mogłem pokusić się o spacer po plaży Wysp Świderskich. Wybrałem jednak skraj podmywanego brzegu i poszedłem w kierunku Siekierek.

Brodzieć piskliwy

Brodziec

Przywitały mnie zaloty brodźców nad boczną odnogą. Ich przenikliwe piski odbijały się ściany łęgu, wypełniały nadrzeczną przestrzeń.


Nad płycizną latały rybitwy, polując na drobne ryby. Znowu oglądałem ich niesamowite wyczyny – znieruchomienie nad wodą a potem nagłe pikowanie ku namierzonej ofierze.









Samotny zając zawędrował nad jeden z kilku strumieni. Kicał wzdłuż wartkiej wody. Przystawał. Popijał. Znowu kicał w kierunku głównego nurtu rzeki. W pewnej chwili przysiadł na tylnych łapach i zapatrzył się w krajobraz rozjaśniony brzaskiem. Widok zdał się nierealny. Pomyślałem:
- Czy zające są wrażliwe na piękno?
Nie reagował na nisko przelatujące ptaki. Zdawał się zauroczony ruchem wody i mgły przed jego oczami… Po lekturze Duchowego życia zwierząt inaczej patrzę na tego rodzaju spotkania.

 
Się zapatrzył

Pokicał


Powietrze było dzisiaj wyjątkowo przejrzyste. Na niebie rysowały się delikatne obłoczki i krótkotrwałe ślady po przelatujących samolotach. Nad rzeką i między drzewami przeciwległego brzegu snuły się nisko mgły tańczące w delikatnych powiewach wiatru. Słońce skradało się za drzewami, rozjaśniając nieboskłon. W końcu zaczęło prześwietlać obsypane majowym listowiem korony topól, wierzb, osik, rzucając pasma świateł i cieni na powierzchnię Wisły, rozjaśniając tumany mgły.


A potem zaczął się spektakl ze wschodzącym słońcem w roli głównej. Trwał krótko. Powietrze było zbyt przejrzyste a niebo praktycznie bezchmurne.





Bolid formuły I wśród pełzaczy

4 komentarze:

  1. piękny wschód na progu miasta, bardzo towarzyski :) zdjęcie zająca zapatrzonego w piękno Wisły - f a n t a s t y c z n e :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kalino. Zachowanie zwierzaków podczas wschodu słońca to temat sam w sobie. Niby zwykły nudny spacer, bo czego się spodziewać po kątach odwiedzanych od lat. A ciągle widzę coś nowego. Ale to dla ludzi, którzy nie odbierają piękna przyrody wyłącznie w wąskich kategoriach architektonicznych czy pejzażowych. Czasem o wartości obrazu decyduje drobny szczegół i nasza interpretacja :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Już pisałam że zając w krajobrazie nadrzecznym oszałamia. I jeszcze raz powtórzę - Piękny. Podobnie jak mglisty wschód słońca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Beato. Takie obrazy pozwalają wyraźniej odczuć naturę. Nie tylko my, ludzie, bywamy obdarzeni tą wrażliwością.

    OdpowiedzUsuń