środa, 27 kwietnia 2016

Spacer z bobrami

Spacer z bobrami
Grafika Wisły



Dzisiaj zajrzałem nad Wisłę przy ujściu Jeziorki. Od razu natknąłem się na bobra, który nurkował pod brzegiem i powoli przemieszczał się ku sztucznemu uskokowi nurtu pod mostem przeprowadzonym nad korytem rzeczki ujętym w nasypy wałów przeciwpowodziowych. Ujrzawszy mnie na skraju brzegu, chlapnął płetwą ogonową, potem podpłynął pod próg z wielkich kamieni. Myślałem, że będzie przeprawiał się wodą. Wybrał jednak wygodne przejście brzegiem wzdłuż niewielkiego wodospadu, a potem niespiesznie zanurzył się w nurcie Jeziorki i popłynął w stronę Konstancina-Jeziorny.

Wisła nad ujściem Jeziorki

Wisła i nieśmiałe słońce

Wschód słońca nie był dzisiaj spektakularny. Zbyt wiele chmur przesłoniło tarczę. Światło przenikało przez nie pomarańczową plamą i kładło się na powierzchni Wisły delikatną smugą. 

Bobrze figle

Za chwilę ujrzałem kolejnego bobra. Odkryłem go, śledząc fale przemieszczające się wzdłuż trawy rosnącej nad samą wodą. Bóbr okazał się czujniejszy, bo nie dał się podejść. Każda próba zajęcia dogodnej pozycji do fotografowania kończyła się niecierpliwym plaśnięciem płetwy ogonowej. Przekomarzaliśmy się tak z kwadrans. W końcu zniknął w jednej ze swoich licznych kryjówek. 




Znalazłszy się obok ostrogi, za którą cumują łódki, korzystając z osłony niewielkiej piaszczystej łachy, fotografowałem urodziwą panią traczową bez piskląt na przemian z krajobrazem rozlewnej Wisły omywającej wyspy na granicy obu rezerwatów: Wysp Świderskich na południe od ujścia Jeziorki i Wysp Zawadowskich na północ od ujścia. 





Pejzaż z łódkami


Z każdą chwilą chmur ubywało. W końcu zaczęły odsłaniać słońce. W krajobraz wlewało się coraz więcej światła, ubarwiającego mgły pod drugim brzegiem rzeki.



Z zatoki za łódkami wypłynął następny bóbr. Bez pośpiechu przemieszczał się wzdłuż piaszczystej wysepki, płosząc w końcu tracza. 


























Potem próbował przepłynąć przez wiry za ostrogą. Nurt w tym miejscu napiera na ostrogę, wzburzając powierzchnię wody i tworząc obszerną cofkę wzdłuż brzegu, której wsteczny prąd sięga ujścia Jeziorki. Miejsce jest niebezpieczne, bóbr jednak miał swoje sposoby, by sobie radzić ze wzburzoną wodą. 







Powalczywszy trochę, poddał się nurtowi i odpłynął na środek Wisły. 














Salony gościnne bobra

Po chwili wrócił do cichej zatoczki za piaszczystą plażą i zniknął w jednej z wielu nor wydrapanych pod drzewami nad samym urwiskiem brzegu.

Wisła Zawadowska


Przed laty uważałem spotkanie z bobrami za wyjątkowe zdarzenie. Dzisiaj to nic niezwykłego. Dzikie zwierzęta okazują niezwykłe zdolności adaptacyjne, czego dowodem ich powszechna egzystencja w obrębie zurbanizowanych środowisk.

Grafika Wisły

Łęg józefowski nad Wisła
Wisła, mgła i złote runo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz