środa, 16 marca 2016

Spacer komyszami Łach Brzeskich



Świt na Brzeskich Łachach

Kto śmiał wzniecić pożar nieba?

Pogoda nie rozpieszcza. Każda słoneczna chwila jest pretekstem, by wyskoczyć nad Wisłę. 

W objęciach starej wierzby

Po zdjęciach dziczej watahy śpiącej w opiekuńczych objęciach starej łęgowej wierzby wzrósł apetyt na więcej.

To miało być zdjęcie bielika

W poniedziałek zadowoliłem się wyłącznie świtem. Ptaki były za daleko. Bielik, który uniósł się z łęgu za moimi plecami, nie chciał pozować na tle słonecznej tarczy, dopiero co wynurzającej się spoza drzew Starego Otwocka. Poleciał nieco wyżej nad lewym górnym rogiem kadru, a kiedy pojawił się nad wiślaną wyspą, wzniecił ogromne zamieszanie.

Bielik nad lęgami mew (w centralnym punkcie kadru)
Mewy i rybitwy porzuciły godowy nastrój, wszczęły alarm i uniosły się chmurą nad piasek lęgowiska. Orzeł jak niepyszny zanurkował między konary topól i uciekł nad komysze starorzecza lewego brzegu rzeki.

Klasyczny obraz Wisły

Wszędzie jednak dostrzega się obecność wiosny. 

Zanim rzeka podmyje brzeg

Wegetacja rusza co prawda nieśmiało, ale za to słychać ptaki: stukające i pokrzykujące dzięcioły; piejące przenikliwie bażanty koguty; krzyczące mew, śpiewające nieustannie kosy, szpaki, sikorzanki, trznadle; chrapliwie wrzeszczące sójki, sroki i gawrony…  
Wisła z perspektywy dzika

Wszędzie też widać ślady wszędobylskich dzików: tropy, zrytą darń, wygrzebane piasku doły… odciski sarnich i jelenich kopytek... Dzieje się… To ożywienie uwrażliwia zmysły i budzi poczucie estetyki.

Słońce wygląda spoza drzew Starego Otwocka

Za to poniedziałkowy świt, nawet fotografowany z głębi łęgu, gdy dojście do brzegu przegrodziła zalana odnoga, okazał się nieomal kiczowato doskonały w oszronionym krajobrazie opatulonym flautą i nieśmiałymi mgiełkami. 

Taka chwila robi wrażenie

Wschód na wyspą wiślanych mew

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz